cevo

Wpadka CEVO – czyli jak nie organizować europejskich kwalifikacji do majora

CEVO to dość znana marka, która już od dłuższego czasu rywalizuje z pozostałymi ligami, takimi jak: ESEA czy FACEIT. Niestety, europejskie kwalifikacje organizowane przez Amerykanów, mogą stać się nieciekawym precedensem w historii CS:GO.

Wszystko dzięki dopuszczeniu do udziału w turnieju kwalifikacyjnym zespołów, które już od dłuższego czasu są znane ze swoich upodobań do grania na haxach. Niestety, coś co dla pozostałych lig jest w miarę oczywiste, dla CEVO musiało zostać potwierdzone podczas samych rozgrywek.

Manuale są za wolne

Tym o to sposobem, drabinka otwartych kwalifikacji ciągle ulegała zmianom. Praktycznie co kolejkę wylatywała jedna drużyna, ponieważ w jej szeregach grał odpał, który niespecjalnie przejmował się możliwością otrzymania blokady. No cóż, trzeba oddać CEVO, że zajęli się problemem, jednak sposób w jaki za niego się zabrali, budzi wiele zastrzeżeń. Banowanie ręczne poszczególnych zawodników, faktycznie byłoby ok, gdyby nie fakt, że cały turniej miał określone ramy czasowe. Każdy nowy cheater złapany podczas oficjalnego meczu kwalifikacyjnego, powodował wyrzucenie z dalszej gry jego teamu, a to prowadziło do nowych zmian w tabeli itd. Efektem tego były dość duże opóźnienia w rozgrywaniu poszczególnych spotkań.

Serwery jak na MM-ach

Jeszcze więcej zastrzeżeń można się doszukać w kontekście serwerów, na których rozgrywane były spotkania. Gracze w dość niewybrednych słowach wyrażali swoją opinię o lagach, ścinkach, pingu i reszcie parametrów, które niewątpliwie wpływają na jakość gry. Dla osób korzystających z usług tej ligi, to nie jest nowość. Co jakiś czas pojawiają się docinki i dowcipy na temat tosterów, które służą amerykanom za serwery. Legendy głoszą, że kiedyś te problemy zostaną rozwiązane.

CEVO nie udźwignęło kwalifikacji

Po przejściu przez etap eliminacji słabszych i odpalonych zespołów, cały turniej wyglądał w miarę ok. Nie zmienia to jednak faktu, że CEVO zrobiło sobie dość mocną antyreklamę. Oczywiście, nie wszystko jest winą organizatora. W końcu, parametry serwerów to jedno, a słabe zabezpieczenia gry przeciwko cheaterom, to drugie.

Amerykanie mają teraz trochę czasu, żeby naprawić dotychczasowe błędy. Nie wiadomo, jak całe to zamieszanie wpłynie na stałych i nowych klientów tej ligi. Obstawiam jednak, że poza informacjami o kilku banach za haxy, mało kto będzie pamiętał o pozostałych mankamentach kwalifikacji.

No i najważniejsze. Dwie polskie ekipy zobaczymy w Bukareszcie.

About Nisu

Człowiek orkiestra, który jest przeciętnym: grafikiem, redaktorem, menadżerem, webmasterem. Właściciel Syclik.pl i autor bloga Ingaming. Redaktor naczelny EYEGAME.PL.